Archive for the ‘Blog Marysi i Zosi’ Category

Życie

niedziela, 23 maja, 2021

Rozmawiamy z dziewczynami o życiowych sprawach czyli o śmierci.
Zosia: Mama będzie długo żyła, bo się dużo śmieje. A jak wiadomo śmiech to zdrowie.

Narty

niedziela, 9 maja, 2021

Bartek: O, Adzia, chodź skoczymy na narty do Pakistanu.

Praca

sobota, 1 maja, 2021

Zosia: Stwierdziłam, że jak mam mieć jakąś dorywcza pracę albo na stałe (w najgorszym przypadku) to chcę być recepcjonistką u weterynarza. Bo widzę pełno zwierzaczków, ale nie widzę jak się je bada albo operuje.

Metafora

czwartek, 29 kwietnia, 2021

Bartek czyta instrukcję obsługi wiertarki: “Wywieranie zbyt dużego nacisku na narzędzie nie przyspiesza procesu…”.

Zosia (dobitnie): O, i to jest Tato metafora życia.

Pasożyty

czwartek, 29 kwietnia, 2021

Mama zszokowana ilością kanapek, które Zosia zjadła na kolację: Rany, ja Cię chyba wyślę na jakieś badania, może masz pasożyty!

Zosia: Chyba sama masz. Nas.

Egzystencja

wtorek, 27 kwietnia, 2021

Mama wchodzi do pokoju, widzi, że dziewczyny coś razem kombinują.

Pyta: Co będziecie teraz robić?

Zofa: Egzystować w tym uniwersum.

Kot

piątek, 16 kwietnia, 2021

Mama: Zosia już naprawdę wytrzymać z Tobą nie można, wciąż tylko gadasz o kocie, opamiętaj się. Bo zacznę podejrzewać, że masz jakąś chorobę psychiczną.

Zola: Chyba KOTYchiczną jak już…

Kurczaki

piątek, 9 kwietnia, 2021

Wielkanocny poniedziałek, w drodze powrotnej z górskiej wycieczki dziewczyny napierają na postój w KFC. Mama jest przeciwnikiem śmieciowego żarcia, ale w końcu ulega całej trójce i kupują wiadra jedzenia. Po udanej uczcie zadowolona Zosia mówi:

Proszę Mamo, co Ci się nie podoba? Obiad w sam raz na święta wielkanocne. Kurczaczki były? Były!

Inwestycje

piątek, 9 kwietnia, 2021

Mama każe Zosi uczyć się bioli, bo ma zapowiedziany sprawdzian.

Zosia: Matka, ale na co mi się uczyć budowy jakiejś żaby zielonej?? Czemu nie uczą nas jakichś bardziej przydatnych tematów, na przykład jak inwestować?!

Szopa

czwartek, 24 grudnia, 2020

Wigilia 2020.

Rodzina szykuje się do wyjścia na kolację wigilijną.

Mama: Jezu ale ja mam szopę na głowie…

Zosia: E tam, to nawet dobrze. Będzie Bożonarodzeniowa, nie trzeba kupować szopki.